Słodki zapach wielkiego smutku zawisł nad nim.
Człowiek leży i śni o zielonych łąkach i rzekach
Lecz budzi się rano bez powodu, by wstawać.
Dręczą go wspomnienia utraconego raju
Z marzeń lub z młodości, dokładnie nie wie
Przykuty na zawsze do świata, który umarł.
Jego krew zastygła i ścięła się ze strachu
Kolana drżą i nie chcą iść w nocy
Jego ręce osłabły, poznając prawdę
Krok stał się chwiejny.
Ponury znak tego, co nadejdzie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz